Z racji fascynacji śrubkami, mechanizmami i wspomnieniem inwentaryzacji roweru polecam klasyka steampunkowego -film „Steamboy” Katsuhiro Otomo. Nastoletni wynalazca Ray Steam musi ochronić nowe źródło energii przed siłami ciemności, których oddziały są o wiele większe, niż mógł się spodziewać. A że w ich działalność zamieszani są jego ojciec, dziadek i blondwłosa pierwsza miłość, misja okaże się trudna i pełna niebezpieczeństw. Ale ale: Przygoda przygoda, każdej chwili szkoda (szczególnie żyjąc w wiktoriańskiej Anglii)!
Jakoś zawsze mnie od tego odstręczało pokrewieństwo z anime, według mnie jest zbyt odległe steampunkowego klimatu. Fajny był projekt komiksowy bodajże Grzegorza Janusza z kimś, "Pierwsza brygada" się to nazywało, Staś i Nel uwalniają z więzienia lewicowego działacza opozycyjnego, niejakiego Józefa Piłsudskiego. Komiks chyba umarł po pierwszym tomie, wydawała to Kultura Gniewu...